Trudne lata
1 maja

Moja sportowa nieobecność na czworobokach w ostatnich latach podyktowana była wieloma niesprzyjającymi wydarzeniami. 

Jeden z powodów to duże problemy w porozumieniu się z niezwykle krnąbrnym, wojowniczym ale i utalentowanym Carfu. Zawsze lubił dyskutować. Niestety okres dojrzewania i duża wyrozumiałość względem wielu niesubordynacji musiały się w końcu zemścić. 

Koń przestał się rozwijać. Widziałam,że droga, którą idę, w jego przypadku  nie sprawdza się. Zdecydowałam się na poszukanie innej, bardziej radykalnej i... w ciągu roku czasu nastąpiła diametralna zmiana. 

Gdy w końcu ukazało się światełko w tunelu i znalazłam motywację do pracy, po kolejnej wizycie kontrolnej dowiedziałam się o nawrocie choroby sprzed kilku lat. Widmo nieuchronnie zbliżającej się kolejnej operacji i długotrwałej rekonwalescencji wpędziło mnie w pesymistyczne nastawienie do życia, działania. 

Dzięki przyjaciołom, po upływie kilku miesięcy wyszłam z dołka psychicznego. Leczenie i odpowiednia dieta dały dobre efekty i znowu zaczęłam bardziej pozytywnie patrzeć na świat. Jeszcze wtedy nie sądziłam, że najgorsze przed mną...

Pół roku temu straciłam mojego ukochanego narzeczonego. Zmarł nagle, na atak serca, w chwili gdy wydawało się, że wszystko zaczyna nam się układać. 

W końcu zebrałam chęci, żeby usprawiedliwić się z  zaniedbania strony czy braku startów. 

Dziś wychodzę znowu na prostą. Wiem, że dzięki przyjaciołom i kontaktom z moim  konikiem z każdym dniem jestem coraz silniejsza. Muszę tylko znaleźć motywację do startów, tak jak kiedyś, gdy  były  na pierwszym planie. 

Dziękuję Wam Przyjaciele!


Jesteś 474. gościem na mojej stronie.   |  Ostatnia aktualizacja: 3 marca 2013 r.