Pożegnanie z Fartem
29 stycznia

Na początku stycznia Fart wyjechał do nowego domu w Przylepie pod Zieloną Górą. Zakończyła się tym samym jego kariera sportowa i rozpoczęły spokojne dni na emeryturze w towarzystwie młodej klaczki Astamaniany-WM. Trafił w dokładnie takie miejsce, jakie sobie dla niego wymarzyłam – do przytulnej stajenki z dużym, zielonym wybiegiem i pod troskliwą opiekę odpowiedzialnych nowych właścicieli.

O emeryturze dla Farta myślałam już od jakiegoś czasu. Mój wspaniały towarzysz treningów osiągnął już wszystko, co koń z takim rodowodem, charakterem i budową osiągnąć może. Współpracowaliśmy niemal dziesięć lat i doskonale pamiętam nasze początki. Gdy zaczęłam na niego wsiadać, był buntowniczym podjezdkiem, który wiedział wszystko lepiej, a jeźdźców zostawiał na płotach lub w kałużach. Szybko jednak okazało się, że Fart dysponuje nieprzeciętną inteligencją i posiada wyjątkową pamięć i dar do nauki. Razem przeszliśmy każdy „krok w bok” od ustępowania od łydki na „4” po ciągi na „8”. Wypracowaliśmy wszystko to, czego mój rumak od natury nie dostał – jakość ruchu i umiejętność koncentracji i skupienia.

Fart nigdy nie stracił tendencji do wyprzedzania moich myśli i nie zaprzestał sporów ze mną o to, kto lepiej się zna na ujeżdżeniu. Był to jego wielki atut i ogromna wada. Ta cecha pozwoliła mu na piaffy, pasaże i piruety, ale pracę nad zmianami nogi uczyniła bardzo trudnym wyzwaniem. Ostatecznie, miedzy Fartem a Grand Prix stanęły tylko zmiany nogi co foule. Myślę, że to jest jego ogromny sukces.

Wyjazd Farta do Przylepu nie oznacza rozstania na zawsze. Będę go widywała w miarę regularnie podczas konsultacji z Agnieszką i Staszkiem. Zakończyła się jednak nasza przygoda sportowa, podczas której zostaliśmy partnerami i przyjaciółmi.


Jesteś 1848. gościem na mojej stronie.   |  Ostatnia aktualizacja: 3 marca 2013 r.