Natural w moim życiu

Po długich poszukiwaniach znalazłam konia dla siebie, ale jednocześnie stanęłam przed dużym problemem... jak przetransportować dzikiego konia do stajni? Jak wzbudzić w nim zaufanie? Jak zachęcić do kontaktu z człowiekiem? Jak przygotować do radykalnych zmian w jego życiu?

Gdyby na pastwisku była stajnia, gdyby koń znał jakiekolwiek mechaniczne ograniczenia typu kantar, uwiąz czy boks, gdyby... Nie miałam możliwości skorzystania z żadnych tego typu ułatwień, co popchnęło mnie do sięgnięcia po metody naturalne. Podczas sesji bazowałam głównie na wrodzonej ciekawości zwierząt do poznawania nowych zjawisk i na... łakomstwie. Na szczęście Carrefour jest koniem ciekawskim i bardzo pewnym siebie. Ponieważ nie miał zbyt rozwiniętego instynktu stadnego, podczas zajęć mogliśmy się coraz bardziej oddalać od stada. To on dyktował czas i tempo pracy. Każdą sesję starałam się kończyć zanim wygaśnie jego zainteresowanie. Dzięki takiej taktyce, młodzik niecierpliwie oczekiwał kolejnych lekcji i chętnie do nich przystępował. Pracę na łąkach skończyliśmy na etapie przyjęcia halterka oraz akceptacji uwięzi. Koń również oswoił się z dotykiem, choć nadal zdarza mu się być „elektrycznym”. Jesienią, bez przymusu, ale z odpowiednią motywacją, załadowaliśmy go do przyczepy i przewieźliśmy do nowego domu.


Jesteś 470. gościem na mojej stronie.   |  Ostatnia aktualizacja: 3 marca 2013 r.